Cena ropy na największym na świecie rynku amerykańskim skoczyła w czwartek najpierw powyżej 95 dol. za baryłkę, ale potem cofnęła się o 4 dolary, do poziomu 91 dol. za baryłkę, tylko trochę wyższego niż w środę.
Powodem jednorazowego skoku cen były informacje o wybuchu w stanie Minnesota, w pobliżu rurociągu Enbridge, głównej magistrali naftowej między Kanadą a Stanami Zjednoczonymi, dostarczającej ponad 10 procent importu ropy do USA.
Późniejsze uspokajające informacje operatora naftociągu firmy Enbridge, że trzy z czterech zamkniętych rurociągów zostały z powrotem uruchomione, a czwarty zostanie włączony za kilka dni, oddaliły obawy, że dojdzie do długotrwałych zakłóceń dostaw.
Na New York Mercantile Exchange wskaźnikowa dla rynku amerykańskiego cena lekkiej ropy krajowej z dostawą w styczniu osiągnęła w czwartek najpierw poziom 95,17 dol. za baryłkę, by po późniejszym spadku zamknąć się na poziomie 91,01 dol. za baryłkę, wyższym o 39 centów niż w środę.
W Londynie na giełdzie ICE Futures wskaźnikowa dla rynku europejskiego cena ropy Brent z Morza Północnego zamknęła się w czwartek na poziomie 90,22 dol. za baryłkę, wyższym o 41 centów od zamknięcia z środy.
Dodatkowym uspokojeniem były zapewnienia Ministerstwa Energetyki USA, że gotowe jest uruchomić nadzwyczajne rezerwy, by zrekompensować straty w dostawach.
Incydent na magistrali naftowej Enbridge był już piątą w tym roku poważną awaria zakłócającą pracę wielonitkowej linii przesyłowej, prowadzącej z bogatych w ropę kanadyjskich prowincji Alberta i Saskatchewan na zurbanizowany Środkowy Wschód (Midwest) Stanów Zjednoczonych, w okolice Chicago.
Reakcje rynku na ten incydent świadczą o utrzymywaniu się na nim napięcia i nerwowości, mimo opadnięcia nieco ceny, która jeszcze kilka dni temu utrzymywała się tuż poniżej psychologicznej granicy 100 dolarów, po skoku w górę o ponad 40 procent w ciągu trzech miesięcy, od połowy sierpnia.
źródło: Puls Biznesu